Czytam opisy zachodnich kremów BB dla beki.

Nie, poważnie.

Jeśli chodzi o moje metody dbania o cerę i twarz to wolę zawierzyć kulturze, w której kobiety do lat 50 wyglądają na lat 20, a ich skóra jest blada i bez skaz jak u delikatnego, rzadkiego kwiatka, czyli technikom z Korei, Japonii i Chin.

No dobra, może to troszkę za duże uogólnienie, ale mimo wszystko kremy zabezpieczające przed słońcem i masaże twarzy budziły zawsze moje większe zaufanie niż solarium i krem przeciw zmarszczkom dla kobiet po 40.

Z tego powodu zainteresowałam się kremami BB, które mają za zadanie:

  1. rozjaśniać skórę
  2. niwelować przebarwienia i blizny
  3. zapobiegać powstawaniu zmarszczek głębokich
  4. nawilżać
  5. silnie chronić przed słońcem
  6. rozświetlać cerę

Specjalnie sprowadziłam sobie nawet z Korei popularną markę Skin79, ale ten produkt nie podpasował mi zapachem i konsystencją.

Skin79 Krem BB

Kiedy patrzę natomiast na zachodnie kremy BB, mam wrażenie, że ktoś próbuje pojechać po prostu na chwytliwej nazwie i opchnąć w ten sposób swój najbardziej nieudany produkt. Widziałam już wiele – kremy „BB” matujące, z samoopalaczem, obiecujące witaminy i minerały – generalnie robiące wszystko, tylko nie to, co powinny. Dlatego tak wielkie było moje zdziwienie, gdy sięgnęłam po produkt Rimmel’a. Byłam gotowa na kolejną komedię, a okazało się, że mam w rękach produkt, który nie udaje czegoś, czym nie jest. Rimmel proponuje dwa rodzaje, jeden – matujący – prawdopodobnie dla zachodnich klientów, niegotowych jeszcze na efekt wet look na twarzy, ale  z wyższym filtrem przeciwsłonecznym i drugi – rozświetlający – który kupiłam.

Rimmel krem BB

Krem ma przyjemną, ciężką konsystencję, że warzy się, no i pachnie niesamowicie, w silny, perfumowany sposób. Muszę przyznać, że jestem z niego zadowolona bardziej niż z koreańskiego odpowiednika, no i cena jest znacznie bardziej przystępna, kiedy odchodzą wszystkie koszty przesyłki.

Krem BB Rimmel

Jest zbity i bardzo jasny. Łatwo się rozprowadza i dobrze maskuje niedoskonałości.

Jeśli chcecie spróbować czegoś, co jest podobne do kremów koreańskich i dostępne w najbliższej drogerii – nie ma innej alternatywy.

 

Ten post nie był niestety sponsorowany przez nikogo. *miejsce na twoją reklamę*